Zmiany w podatku od zysków kapitałowych dotyczą dziś nie tylko aktywnych inwestorów na giełdzie, ale też osób trzymających oszczędności na lokatach, w obligacjach i funduszach. W 2026 roku najgłośniejszym kierunkiem reformy jest Osobiste Konto Inwestycyjne, czyli rozwiązanie, które ma zmienić sposób opodatkowania części kapitału, a nie tylko samą stawkę podatku. Poniżej wyjaśniam, co już obowiązuje, co jest jeszcze projektem i jak przełożyć te zmiany na realne rozliczenia.
Najważniejsze zmiany dotyczą dziś przede wszystkim sposobu oszczędzania i rozliczania zysków
- Na razie standardowy podatek od zysków kapitałowych nadal wynosi 19%.
- Rząd przyjął projekt OKI, który ma zwalniać z podatku aktywa do 100 tys. zł, a w części oszczędnościowej do 25 tys. zł.
- Powyżej limitu ma pojawić się niski podatek od wartości aktywów, szacowany na 0,8-0,9% rocznie.
- Nowe przepisy mają wejść od 1 stycznia 2027 r., ale to nadal etap legislacyjny.
- Dziś zyski z akcji i funduszy nadal rozlicza się przez PIT-38, zwykle do 30 kwietnia.
Co dziś obejmuje podatek od zysków kapitałowych
Ja zaczynam od prostego rozróżnienia: obecny podatek Belki nie jest jedną opłatą od wszystkiego, tylko 19-procentowym podatkiem od wybranych dochodów kapitałowych. W praktyce dotyczy to m.in. sprzedaży akcji, jednostek funduszy, części odsetek i dywidend. To ważne, bo zmiana zasad dla jednego produktu nie oznacza jeszcze, że cały system zostanie przewrócony do góry nogami.
W uproszczeniu obecny model działa tak:
- akcje, ETF-y i fundusze - rozliczasz samodzielnie, najczęściej w PIT-38,
- lokaty, odsetki i dywidendy - zwykle są objęte 19% podatkiem zryczałtowanym,
- straty z inwestycji - można wykorzystać do obniżenia przyszłych dochodów z tego samego źródła,
- sprzedaż nie zawsze oznacza to samo rozliczenie - inaczej wygląda giełda, inaczej depozyt bankowy, a jeszcze inaczej fundusze.
Na podatki.gov.pl widać to bardzo dobrze: dla sprzedaży akcji obowiązuje PIT-38, a termin na złożenie zeznania przypada od 15 lutego do 30 kwietnia roku następnego. Właśnie dlatego przy zmianach w tym obszarze trzeba patrzeć nie tylko na stawkę, ale też na sam mechanizm rozliczenia. To prowadzi wprost do nowego modelu, czyli OKI.

Jak ma działać OKI i dlaczego rząd stawia właśnie na ten model
Najgłośniejsza zmiana to Osobiste Konto Inwestycyjne. W projekcie przyjętym 5 maja 2026 r. rząd zaproponował narzędzie dobrowolne i bezpłatne, które ma zwalniać z podatku aktywa do 100 tys. zł, a dla części oszczędnościowej do 25 tys. zł. Powyżej limitu pojawi się niski podatek od wartości aktywów, a nie od samego zysku. To jest zasadnicza różnica, bo zmienia się logika obciążenia, nie tylko stawka.
| Cecha | Zwykły rachunek | OKI |
|---|---|---|
| Co jest opodatkowane | Zysk | Wartość aktywów ponad limit |
| Limit zwolnienia | Brak | 100 tys. zł, w części oszczędnościowej 25 tys. zł |
| Stawka | 19% | Ok. 0,8-0,9% ponad limit; w 2027 r. 0,85% |
| Największa zaleta | Prosty mechanizm | Korzyść przy dłuższym inwestowaniu |
| Największe ryzyko | Podatek przy każdym realnym zysku | Podatek także wtedy, gdy zysk nie został jeszcze zrealizowany |
W praktyce OKI ma działać szeroko: ma obejmować akcje, obligacje, fundusze, lokaty i obligacje oszczędnościowe. Z projektu wynika też, że konto ma być dostępne tylko dla osób pełnoletnich, można mieć kilka takich rachunków, a podstawowe czynności mają być wolne od opłat. Różnica między częścią inwestycyjną i oszczędnościową jest ważna, bo limit 25 tys. zł dla lokat i obligacji oszczędnościowych jest dużo niższy niż limit 100 tys. zł dla aktywów inwestycyjnych.
Najprościej mówiąc: to nie jest zapowiedź pełnego zniesienia podatku, tylko przebudowa systemu. Dla jednych będzie to realna ulga, dla innych zmiana głównie kosmetyczna. Sama konstrukcja ma zachęcać do trzymania pieniędzy w aktywach dłużej, bo korzyść podatkowa rośnie wraz z horyzontem inwestycyjnym.
Jeżeli projekt przejdzie całą ścieżkę, nowe przepisy mają zacząć obowiązywać od 1 stycznia 2027 r. Dopiero wtedy będzie można mówić o faktycznej zmianie sposobu opodatkowania, a nie tylko o politycznej zapowiedzi. Na dziś to nadal plan, choć bardzo konkretny.
Jak rozlicza się zyski jeszcze przed zmianą
Do czasu wejścia nowych przepisów rozliczenie inwestycji wygląda po staremu. Przy sprzedaży akcji, udziałów czy jednostek funduszy sam liczysz dochód i wykazujesz go w PIT-38; w praktyce dostajesz od brokera informację PIT-8C. Zeznanie składa się od 15 lutego do 30 kwietnia roku następującego po roku podatkowym.
Najważniejsze zasady są dziś takie:
- dochód = przychód minus koszty,
- stawka = 19%,
- stratę można rozliczać w kolejnych 5 latach,
- akcje i fundusze trafiają do tego samego źródła przychodów i można je rozliczać w jednym PIT-38,
- część depozytowa i odsetkowa bywa obsługiwana przez płatnika, więc nie każdy produkt działa identycznie.
To właśnie tu najczęściej pojawia się praktyczny błąd: ktoś pamięta tylko o zysku, a zapomina o kosztach albo o stracie z poprzednich lat. Przy sprzedaży akcji to ma realne znaczenie, bo w obecnym systemie podatkowym nie płaci się od obrotu, tylko od dochodu. Jeśli kupisz akcje za 10 tys. zł i sprzedasz za 12 tys. zł, podatek wyniesie 380 zł, czyli 19% od 2 tys. zł zysku.
Warto też pamiętać, że jeśli w jednym roku sprzedasz akcje ze stratą, a w tym samym czasie zarobisz na umorzeniu jednostek funduszu, te wyniki można rozliczać w tym samym źródle. To praktyczna rzecz, która często ratuje wynik rocznego rozliczenia bardziej niż drobne różnice w samych stawkach. I właśnie dlatego warto porównać stary i nowy model na konkretnych kwotach.
Kto zyska najwięcej na nowym modelu
W przypadku OKI nie patrzę wyłącznie na to, czy ktoś „lubi inwestować”. Liczy się trzy rzeczy: wielkość kapitału, typ aktywów i horyzont czasu. Dla małych kwot różnica bywa umiarkowana, ale przy większym portfelu i regularnym inwestowaniu efekt może być bardzo wyraźny.
| Przykład | Obecny system | OKI | Wniosek |
|---|---|---|---|
| Portfel 20 tys. zł, roczna stopa zwrotu 4% | Zysk 800 zł, podatek 152 zł | 0 zł, jeśli mieści się w limicie | Korzyść jest niewielka nominalnie, bo sam podatek i tak nie był duży. |
| Portfel 80 tys. zł, roczna stopa zwrotu 8% | Zysk 6 400 zł, podatek 1 216 zł | 0 zł przy limicie 100 tys. zł | Tu różnica robi się już bardzo odczuwalna. |
| Portfel 150 tys. zł, roczna stopa zwrotu 8% | Zysk 12 000 zł, podatek 2 280 zł | Około 425 zł od 50 tys. zł nadwyżki | Największy efekt widać przy większym kapitale, choć podatek liczony jest od wartości aktywów. |
Ten ostatni przykład pokazuje najważniejszą rzecz: na OKI płaci się od wartości aktywów ponad limit, a nie od samego zysku. To oznacza, że przy dobrych wynikach inwestycyjnych rozwiązanie może być bardzo korzystne, ale przy słabszym roku nie zawsze wygrywa z klasycznym podatkiem od realnego dochodu. Jeśli ktoś trzyma większy portfel i myśli długoterminowo, zysk podatkowy może być naprawdę zauważalny.
Inaczej wygląda to u osób, które trzymają pieniądze głównie jako poduszkę finansową. Przy niewielkich odsetkach albo krótkim okresie trzymania środków korzyść z nowego modelu może być ograniczona. Tu nie ma jednej odpowiedzi dla wszystkich, i to jest uczciwe zastrzeżenie, którego nie warto pomijać.
Najczęstsze błędy przy ocenie zmian
Przy takich reformach ludzie najczęściej wyciągają zbyt szybkie wnioski. Sam widzę trzy błędy, które powtarzają się szczególnie często.
- Mylenie limitu zwolnienia z całkowitym zniesieniem podatku - OKI nie usuwa podatku dla wszystkich środków bez wyjątku.
- Ignorowanie niższego limitu dla części oszczędnościowej - 25 tys. zł to zupełnie co innego niż 100 tys. zł.
- Patrzenie tylko na stawkę - w jednym systemie opodatkowany jest zysk, w drugim wartość aktywów ponad limit.
- Zakładanie, że zmiana już obowiązuje - do wejścia nowych przepisów nadal działa obecny model.
- Porównywanie wszystkiego do jednej lokaty - to wygodne, ale często mylące, bo inwestycje mają inny profil ryzyka i zwrotu.
Jeśli ktoś trzyma np. 120 tys. zł głównie w gotówce, nowy model nie jest automatycznie idealny. Jeśli z kolei ktoś regularnie buduje portfel akcyjny albo funduszowy i myśli w horyzoncie kilku lat, reforma może mieć znacznie większy sens. Właśnie dlatego nie warto oceniać OKI po samym nagłówku o „zniesieniu podatku Belki”.
To prowadzi do prostego wniosku: trzeba patrzeć nie na hasło, tylko na własną strukturę portfela i sposób korzystania z pieniędzy.
Jak myślę o tej reformie z perspektywy zwykłego portfela
Patrząc praktycznie, ta zmiana nie jest komunikatem „koniec podatku Belki”, tylko próbą przesunięcia oszczędności z bezpiecznych depozytów do bardziej rynkowego inwestowania. Jeśli projekt przejdzie dalszą ścieżkę, najszybciej skorzystają osoby, które i tak budują portfel na lata, a nie szukają jednorazowej okazji. Dla reszty kluczowe będzie porównanie: ile dziś kosztuje podatek od realnego zysku, a ile mogłaby kosztować coroczna opłata od wartości aktywów.
Przed decyzją warto policzyć trzy liczby: wartość portfela, typową roczną stopę zwrotu i udział części oszczędnościowej. To zwykle wystarcza, żeby odróżnić prawdziwą korzyść od marketingowego skrótu. Na dziś najważniejsze pozostaje jedno: obecny podatek nadal obowiązuje, a OKI jest jeszcze zmianą, którą trzeba śledzić do końca procesu legislacyjnego.